Sobota 2 kwietnia 2005 roku

Sobota 2 kwietnia 2005 roku

Miał ostatnie życzenie – dotrwać do niedzieli, dnia Miłosierdzia Pana. O wpół do czwartej po południu powiedział ostanie słowa do siostry Tobiany, dokładnie nie wiadomo jakie. To było raczej tchnienie niż w pełni wyartykułowane głoski. Godzina 19.00. Papież stracił przytomność, zapadł w śpiączkę. Przy łóżku czuwają jego sekretarze, teolog Tadeusz Styczeń, następca prof. Karola Wojtyły w Katedrze Etyki KUL, siostry z Krakowa, kardynał Jaworski, arcybiskup Ryłko, lekarze i pielęgniarze. Polscy duchowni odprawiają mszę. Wszyscy wpatrują się w ekran monitora, którego wykres świadczy, że serce jeszcze bije. Ksiądz Stanisław Dziwisz trzyma przyjaciela za rękę, głaszcze ją delikatnie, nie chce by Karol Wojtyła był sam w tej ostatniej drodze. Polskie siostry płaczą i odmawiają różaniec.
 
Godzina 21.37. Serce Jana Pawła II zatrzymuje się. Zgodnie z przepisami doktor Buzzonetti przez 20 minut sprawdza pomiary aparatury, wykonuje końcowy elektrokardiogram. Linia wykresu ani drgnie.
 
Zebrani intonują „Te Deum”, pieśń zwycięstwa, triumfu. Gdy cichnie pieśń, o śmierci Ojca Świętego zostają powiadomieni kardynał Eduardo Somalo, kamerling Świętego Kościoła Rzymskiego, kardynałowie Angelo Sodano, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, i Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Zgodnie z rytuałem do ust zmarłego przykłada się świecę, płomyk się nie kołysze. Na jego twarzy położono lnianą chustkę. Kardynał Somalo unosi ją jeszcze na chwilę i dwukrotnie zwraca się do papieża: – Karol, Carolus.
Dwukrotnie odpowiada mu cisza.
– Naprawdę papież umarł – ogłasza kamerling, zdejmując z jego palca pierścień Rybaka.
 
Kardynał Sodano wychodzi do tłumu, schodzi przed bazylikę. To on jest dla świata posłańcem złej wiadomości.
 
Po przeczytaniu - UDOSTĘPNIJ - pomóż nam dotrzeć do nowych odbiorców.
Share

To też jest interesujące